Vavamuffin. Zaloga niezwyczajna. Muzyczne ragakoty. Zrobili teledysk na bliskim memu sercu miejscu. Mieszkalem w Warszawie na placu Narutowicza, wiec na Skrze bywalem od niepamietnych czasow. Teraz to miejsce wydaje sie specjalnie zapomniane.

Stadion lekkoatletyczny, boisko do rugby. Tory przeszkod. Spory camping. Wszystko idzie w ruine. Niby na terenie cos sie dzieje. Centrum medycyny sportowej, kilkanascie biur roznorakich, nauka jazdy. Zazdroszcze kursantom. Asfalt jeszcze daje rade.

  Ale jak to mowia. Panie do tego wszystkiego to trzeba miec leb i kumpli w gminie. Nalepiej nabrac  z Ochoty. Statuty klubow sportowych to przeciez niezliczone mozliwosci. I jakie tworcze ksiegowanie.

Rece opadaja. Ale dzieki Bogu nie wszyscy sa w gminie. Jakiejkolwiek.

Vavamuffin zaspiewali  przeslanie prosto z serca Warszawy. Teraz musze zrobic  stosowne napisy.

http://fr.youtube.com/watch?v=sGYwCcq9EwI&feature=related

Nie moge w to uwierzyc!!!

Patrze na pudlo, wyjmuje, wspominam. Kazda plyta to inna bajka, inne sluchanie, raz tanczysz, raz o tanczeniu mowisz. Ten box towarzyszyl mi podczas dj-seta jaki wykonalem w pewna sylwestowa noc w Skladzie Butelek na warszawskiej Pradze.

Mam je. Dzieki matce. Matka przywiozla mi moje plyty. Saszka rychtuje gramofon...